niedziela, 30 listopada 2014

Fall in love with mountains

 

Po ponad pół roku odkąd wzięliśmy psa ze schroniska zauważyliśmy, że Tuńczyk (tak, nazwałam psa Tuńczyk) nie był jeszcze w górach. A przecież to hańba, gdy ma się je tuż pod nosem. To jakby mieszkać na przeciwko morza i nigdy do niego nie wejść (Bez obrazy dla ludzi którzy mieszkają nad morzem i nigdy w nim nie byli). Tak, więc wsadziliśmy psa do bagażnika, co niezbyt mu pasowało, bo on woli być kierowcą, co ceremonialnie pokazywał nieudolnymi (i trochę żałosnymi) próbami wydostania się na siedzenie. I pojechaliśmy. Tuńczyk zakochał się w górach tak samo jak ja za każdym razem gdy wchodzę na szlak. 
Boże, jak ja kocham góry
 
i jak ja kocham śnieg
 
i jak ja kocham zimę
 
i jak nienawidzę świadomości, że jutro muszę wstać tak wcześnie i ruszyć swoje śpiące zwłoki do szkoły. :( Zaczynam odliczać dni do weekendu- 5...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz